21 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Albert, Janusz, Konrad

  Witamy na stronie Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie    
LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

LINKI
Stolica Apostolska
Episkopat
Katolickie Radio Podlasie
Diecezja Drohiczyńska
Tygodnik Niedziela
Drohiczyńskie Towarzystwo Naukowe
Biblioteka
Biblioteka - dostęp lokalny
 
MULTIMEDIA
Filmy
Prezentacje
 
KRONIKA
2014/2015
2013/2014
2012/2013
2011/2012
2010/2011
2009/2010
2008/2009
2007/2008
2006/2007
 
GALERIA - ARCHIWUM
2008/2009
2007/2008
2006/2007
1977-1997
1956-1976
Wakacje 2006-2008
 
 
MENU
Strona główna
Aktualności
Historia
Przełożeni i wychowawcy
Wykładowcy
Alumni
Kalendarium 2015/2016
Dla kandydatów
Kontakt
 
GRUPY I KOŁA
KSM
CARITAS
Ruch ŚWIATŁO-ŻYCIE
Koło Misyjne
Koło Sportowe
Koło Różańcowe
 
GALERIA
2014/2015
2013/2014
2012/2013
2011/2012
2010/2011
2009/2010
 
 
 
2007/2008
 
 

 

Wybierz kategorie:

Być jak najlepszym...

Z ks. Zbigniewem Kucharskim – asystentem KSM i AK w diecezji zielonogórsko – gorzowskiej, krajowym asystentem KSM rozmawia alumn Paweł Badura


- Al. Paweł Badura: Podczas rekolekcji dla kleryków WSD w Drohiczynie bardzo często podkreślał ksiądz to, iż dobry kapłan powinien być "gościem z klasą" Pomimo tego, że rekolekcje trwały tylko trzy dni, dało się zauważyć, że ksiądz właśnie taki jest...
- Ks. Zbigniew Kucharski: Po prostu każdy człowiek w ramach swojej posługi, posłannictwa, którym Pan Bóg go obdarowuje powinien starać się pełnić to jak najlepiej. Aby pełnić posługę, którą Pan Bóg obdarowuje człowieka, do której go powołuje, to musi się starać o to, aby z jednej strony sam duchowo, wewnętrznie być uformowanym, zaangażowanym, z drugiej strony jednak, powinien też dbać o kulturę intelektualną, kulturę bycia, zachowania, przeżywania, kulturę relacji z ludźmi świeckimi, z innymi księżmi. Trzeba we wszystkim starać się być jak najlepszym.

- Jako młody człowiek był ksiądz aktywnym sportowcem, osiągnął ksiądz wiele
sukcesów w dziedzinie sportu. Czy sport wniósł coś cennego w księdza życie?

- Po pierwsze - kiedyś sobie tego nie uświadamiałem, ale teraz to zauważam, jak bardzo sport pomógł mi funkcjonować w Kościele - najpierw jako klerykowi, później jako księdzu. Prowadziłem bardzo intensywne życie sportowe, uprawiałem sport bardziej zawodowo, niż amatorsko. Udział w zawodach, turniejach, wygrane, przegrane, ciężka praca sportowca, ogromny wysiłek wkładany, żeby osiągnąć efekt - to wszystko kształtowało osobowość, psychikę. Jeżeli patrzę dzisiaj na moje życie jako księdza, to pod względem wysiłku, zaangażowania, poświęcenia, dyscypliny funkcjonowania, dyscypliny czasu, nie różni się ono w ogóle od tego życia, kiedy miałem 18, 20 lat. Sport we wspomnianych kwestiach odegrał wielką rolę. Po drugie – jeśli człowiek wiele lat uprawiał sport i się przyzwyczaił do tego, że na różnych turniejach, zawodach, mistrzostwach trybuny są pełne ludzi, jest mnóstwo kibiców, jedni biją brawo jak dobrze wyszło, inni gwiżdżą jak nie wyszło, przeciwnicy gwiżdżą, żeby przeszkadzać, żeby nie wyszło, żebyś nie miał powodzenia to powoduje, że człowiek uodparnia się na opinię publiczną. Tak samo jak kiedyś w sporcie, jest jakaś siła wewnętrzna, poczucie wolności, że człowiek nie martwi się, nie ma tremy.

- Podczas konferencji rekolekcyjnych akcentował ksiądz mocno prawdę o życiu wiecznym i Zmartwychwstaniu. Dlaczego?
- Ponieważ gdyby nie było Zmartwychwstania to wszystko nie ma sensu. Jeśli mamy zachwianie w poczuciu Zmartwychwstania i życia wiecznego, nadprzyrodzonego to musi to odbić się na negatywnie na posłudze kapłańskiej.

- Co dla księdza jest najważniejsze w kapłaństwie?
- Moje i innych zbawienie.

- Ma ksiądz duże doświadczenie w pracy z młodzieżą. Jaka jest współczesna młodzież?
- Jest taka sama, jaka była na przestrzeni setek, tysięcy lat na świecie z cechami swojej epoki. Ma swoje problemy, ma swoje radości, smutki. Każdy człowiek, który się rodzi, posiada od urodzenia dobro, które jest w nim zakodowane. Człowiek od urodzenia chciałby świata dobrego, miłego, przyjemnego. Później, natomiast, świat dorosły coraz bardziej to wszystko dobro burzy. Myślę, że ważne jest to, aby pojawić się w odpowiednim momencie życia młodego człowieka i pomóc mu zapalić się ku dobru i dać mu siłę i motywację do tego, żeby dobro w nim zwyciężało.

- Zatem, jaką receptę dałby ksiądz młodym Polakom?
- Nie znam takiej recepty, ogólnej dla wszystkich, uniwersalnej. Dla mnie, jako człowieka wierzącego, podstawową sprawą jest to, żeby człowiek odkrywał Boga w swoim życiu i starał się go odkryć. Ufam, że jeżeli człowiek będzie tak postępował to na pewno się nie zmarnuje i naprawdę swojego życia nie wypaczy.

- Organizacje, którymi ksiądz kieruje zrzeszają ludzi różnych pokoleń (KSM - młodzi, AK - starsi). Czy łatwo jest kierować i jedną i drugą organizacją równocześnie?
- Nie jestem zarządzającym, czy prezesem, lecz asystentem, a więc jestem osobą, która odpowiada za funkcjonowanie tych organizacji. Odpowiadam za ducha w nich panującego, za atmosferę, za formację ludzi należących do tych organizacji. W układaniu życia KSMu i AK  współuczestniczę razem z ludźmi świeckimi. Ci ludzie tworzą ze mną jakąś rzeczywistą wspólnotę, gdzie razem oddziaływujemy na to otoczenie. Gdyby było w ten sposób, że to ja rządzę wszystkim, a nie jest to wypracowywanie postaw, działań wspólnoty to raczej byłaby po prostu klęska. Naszym zadaniem jest angażowanie świeckich, aby byli aktywni, aby przejmowali pewne działania. Pan Bóg świeckich też powołuje do misji w Kościele – do KSMu do Akcji Katolickiej, tak samo jak powołuje młodych ludzi do seminarium, żeby później byli księżmi. Jeśli chodzi o pokoleniowość to Pan Bóg działa ze starszymi i z młodszymi, ale ma być ten sam duch, te samo działanie i te samo myślenie.

- Jakie refleksje wynosi ksiądz z tego krótkiego pobytu na ziemi podlaskiej,
z Drohiczyna?
- Podlasiu pozazdrościć można kilku kwestii. Po pierwsze tego, że się na ziemi podlaskiej widzi się tradycję przekazywaną w rodzinach, w domach. Ona gdzieś trwa w sercach, umysłach. Można zauważyć tu piękną wrażliwość wewnętrzną na Pana Boga, poczucie Boga - to jest przepiękna sprawa! Po drugie, diecezja drohiczyńska ma bardzo oddanego biskupa, który jak pasterz ciągle dogląda swoją owczarnię. Wszędzie jest, ze wszystkimi rozmawia, wszędzie się spotyka - i to jest dobre, piękne oddziaływanie pasterskie, które mocno wzmacnia tą diecezję. Kolejna rzecz, warta podkreślenia, to kameralna atmosfera panująca w diecezji. Stosunkowo mała liczba diecezjan, daje wielką szansę na rodzinną atmosferę, która wzmacnia. Przykładem jest drohiczyńskie seminarium. Panuje tu zupełnie inny klimat niż tam gdzie jest wielokrotnie więcej kleryków, profesorów, więcej twarzy mijanych na korytarzach. W tym tkwi wielka siła, że wspólnota seminaryjna tworzy prawdziwą wspólnotę ducha, ale też wspólnotę ludzką, przyjacielską, braterską.

- Dziękuję za rozmowę.
- Ja również i pozdrawiam serdecznie całą diecezję drohiczyńską!



< powrót


 

 
     

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR