15 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold

  Witamy na stronie Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie    
LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

LINKI
Stolica Apostolska
Episkopat
Katolickie Radio Podlasie
Diecezja Drohiczyńska
Tygodnik Niedziela
Drohiczyńskie Towarzystwo Naukowe
Biblioteka
Biblioteka - dostęp lokalny
 
MULTIMEDIA
Filmy
Prezentacje
 
KRONIKA
2014/2015
2013/2014
2012/2013
2011/2012
2010/2011
2009/2010
2008/2009
2007/2008
2006/2007
 
GALERIA - ARCHIWUM
2008/2009
2007/2008
2006/2007
1977-1997
1956-1976
Wakacje 2006-2008
 
 
MENU
Strona główna
Aktualności
Historia
Przełożeni i wychowawcy
Wykładowcy
Alumni
Kalendarium 2015/2016
Dla kandydatów
Kontakt
 
GRUPY I KOŁA
KSM
CARITAS
Ruch ŚWIATŁO-ŻYCIE
Koło Misyjne
Koło Sportowe
Koło Różańcowe
 
GALERIA
2014/2015
2013/2014
2012/2013
2011/2012
2010/2011
2009/2010
 
 
 
2007/2008
 
 

 

Wybierz kategorie:

Kędy wieje Duch Święty?

Duch Święty Pocieszyciel, był tematem kolejnego spotkania formacyjnego Kleryckiego Koła Ruchu Światło-Życie, które odbyło się w poniedziałek 17 grudnia 2007 r. w ostatnim tygodniu przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.


Duch Święty – trzecia osoba Trójcy Świętej i Bóg prawdziwy, Orędownik, Wspomożyciel, Źródło Wody Żywej, Ten który wszystko ożywia, przenika, podtrzymuje w istnieniu. Jest Tym, który nas prowadzi, poucza, zbliża do Chrystusa. Duch Święty sprawia, że to wszystko co dotąd było tylko wiedzą, świadomością, przekonaniem, staje się Żywym Słowem Boga, zgodnie z zapowiedzią Jezusa, który powiedział: „A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26). Tenże właśnie Duch Święty Pocieszyciel był tematem kolejnego spotkania formacyjnego Kleryckiego Koła Ruchu Światło-Życie, które odbyło się w poniedziałek 17 grudnia 2007 r. w ostatnim tygodniu przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.
Ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu-Światło Życie, stwierdził kiedyś: „Duch Święty nie przynosi nowych treści, tylko sprawia, że to, co było gdzieś na zewnątrz nas, to, co stało się przed tysiącami lat, nagle staje się obecne, jest żywe w nas”. Duch Święty jest więc osobą, która daje nam pełne poznanie prawd i tajemnic zawartych w Objawieniu. Wzbudza w nas wiarę, dzięki której bez żadnej wątpliwości możemy przyjąć Chrystusową naukę, według niej postępować i według niej kształtować własne życie. Duch Święty jest zatem dla nas tak bardzo ważny, gdyż jest sprawcą naszych ponownych narodzin, jakiegoś zasadniczego zwrotu i odnowienia w nas obrazu Dzieci Bożych. Jest Dawcą nowego życia. Życia, którego centrum nie jest już nasz egoizm i pycha, ale sam Jezus Chrystus, jedyny, prawdziwy Odkupiciel i Zbawiciel człowieka. To dzięki łasce Ducha Świętego możemy myśleć, działać, żyć jak Jezus Chrystus.
Aby prawdę tę pełniej zobrazować warto przywołać na myśl Apostołów, którzy przez kilka lat chodzili za Jezusem, byli przy Nim obecni, gdy nauczał, leczył i wskrzeszał, zaś po Jego męczeństwie i śmierci, zachowywali się jakby wszystko, czego przez lata dokonał, nie miało miejsca. Jakby słowa, które wypowiadał były pozbawione mocy, a obietnice, które zostawił były czymś pustym i bez znaczenia. De facto wszystko, co czynił Jezus stało się dla nich czymś odległym i nierealnym, czymś co przestało mieć wpływ na ich decyzje, postępowanie, sposób życia. Słowo, które najpełniej opisywałoby to, co czuli wówczas apostołowie to strach, lęk i obawa o siebie samych o to, co będzie teraz, gdy obok nie ma już Mistrza, kogoś kto by prowadził, ukazywał jak należy żyć, kto by chronił przed zarzutami i napaściami ze strony faryzeuszy i uczonych w Piśmie.
Sytuację tę odmienił dopiero moment zesłania Ducha Świętego, który gdy zstąpił na Apostołów w postaci ognistych języków, wzbudził w nich odwagę i pragnienie głoszenia całemu światu Zmartwychwstałego Jezusa. Od tego momentu Apostołowie przestali się lękać. Nie bali się ani szyderstwa, ani obelg, ani prześladowań, nie bali się nawet śmierci, bo Duch Święty napełnił ich mocą, która jest w stanie stawić czoła największym nawet przeciwnościom losu. Inaczej rzecz ujmując, Duch Święty sprawił, że wszystkie treści, słowa i pouczenia Mistrza z Nazaretu, przestały być w pewnym momencie tylko przekonywującą czy urzekającą nauką, stając się prawdziwą Mądrością Bożą, Żywym Słowem, mieszkającym w sercach każdego z nich. To, co było na zewnątrz, zostało umiejscowione w ich wnętrzu, w głębi ich jestestwa, dzięki czemu św. Paweł Apostoł z pełnym przekonaniem mógł stwierdzić: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).
Patrząc na własne życie, mając świadomość własnej grzeszności, upadków i niepowodzeń, może rodzić się pytanie: co zrobić, abym również ja sam mógł zostać napełniony Duchem Świętym? Co zrobić, aby żyć i postępować tak, jak czynił to Jezus Chrystus? Aby tak się stało, trzeba przede wszystkim otworzyć się na działanie Ducha Świętego, czyli uwierzyć, że napełnienie Duchem Świętym nie jest tylko dla szczególnych wybrańców, ale jest darem dla wszystkich, którzy wierzą, więc także dla mnie. Kolejnym krokiem, będącym efektem i skutkiem wiary jest pragnienie napełnienia Duchem Świętym. Jak zauważa ks. Blachnicki: „Jeżeli już wiem, jeżeli wierzę, to pragnę, aby się to w moim życiu spełniło. Pragnienie jest konsekwencją wiary, bo przedmiotem wiary jest obietnica Boża i chcę, żeby ta obietnica się spełniła. Musimy więc tego napełnienia pragnąć, a pragnąć dla wierzącego, to znaczy modlić się, bo nasze pragnienie wobec Boga wyrażamy w modlitwie”. Zatem modlitwa prośby o dary Ducha Świętego jest trzecim warunkiem koniecznym do napełnienia „mocą z wysoka” (Łk 24, 49). Jeśli więc spełnię te warunki, a jednocześnie usunę w sakramencie pokuty stojące na drodze mojej wiary przeszkody w postaci grzechu, mogę być pewny, że Duch Święty zagości w moim wnętrzu, dając łaskę życia na wzór Chrystusa.
Napełnienie Duchem Świętym nie musi oznaczać, że ujrzę nad własną głową ognisty język, jaki widzieli Apostołowie w dniu Pięćdziesiątnicy (chociaż i tego nie można do końca wykluczyć), ale ogień Ducha Świętego z cała pewnością zstąpi do mojego serca, rozpalając moje wnętrze Bożą miłością i czyniąc zdolnym do naśladowania Jezusa, miłowania bliźnich oraz pomocy słabym i potrzebującym. Ogień Ducha Świętego przejawia się w pokoju serca, radości i dobroci oraz pragnieniu głoszenia światu Dobrej Nowiny o małej Dziecinie, narodzonej przed dwoma tysiącami lat w betlejemskim żłobie.

al. Wojciech Ryczkowski



< powrót


 

 
     

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR